Ból pleców od siedzenia, czy tylko ćwiczenia, co można zrobić jeszcze?

W jednym z poprzednich wpisów na moim blogu opisywałam najpopularniejsze schorzenia, na które cierpią kobiety siedzące w pracy przed komputerem i jednocześnie prowadzące mało aktywny tryb życia. Skupiłam się wtedy na tych dolegliwościach, które mogą się pojawić i wymagać interwencji. Wspólnym mianownikiem i rodzajem lekarstwa na wszystkie te problemy był ruch i wysiłek fizyczny.

Ból pleców od siedzenia, jak zadbać o wygodne miejsce pracy?

W tym wpisie skupię się na tym, co możemy zrobić aby ból pleców od siedzenia w pracy pojawiał się jak najrzadziej. I tym razem bez wielkiego wysiłku fizycznego! Pozorna wygoda, jaką jest pozycja siedząca jest faktycznie… pozorna. W rzeczywistości nie jest ona dla naszego ciała zbyt naturalna. Pozostawanie w niej przez 8 godzin dziennie (czyli 40 godzin tygodniowo i 800 miesięcznie) jest dla organizmu sporym wysiłkiem. Długofalowo może nam bardzo zaszkodzić. Niestety, w obecnych realiach pracy w biurze przed komputerem nie da się zupełnie wyeliminować jej negatywnego wpływu na nasze życie. Ale można próbować go jakoś minimalizować. Zdecydowanie pierwszym krokiem w tym procesie powinno być stworzenie wygodnego miejsca naszej pracy.

Kluczem do naszego dobrego samopoczucia jest fotel, na którym siedzimy. W jednym z poprzednich wpisów opisywałam jak taki fotel powinien wyglądać. Zwracałam uwagę na odpowiednią wysokość siedziska, brak ucisku na uda czy profilowane oparcie. Nie minęło wiele czasu i… mamy już dużo nowsze zdobycze techniki, takie jak fotele dynamiczne. To technika wykonywania idealnie wyprofilowanych siedzeń i oparć w taki sposób, aby podążały one za naszymi ruchami w czasie pracy. Takie fotele optymalną wygodę i zdrową pozycję podczas pracy przed komputerem. Warto się nimi zainteresować.

Nie chcę Was zanudzać parametrami technicznymi mebli biurowych, nachyleń i odległości, do których z pewnością będziecie w stanie dotrzeć same. Bo wygodne stanowisko pracy to nie tylko meble i akcesoria. To także miejsce, do którego przychodzimy z przyjemnością lub przynajmniej bez depresji. Nasze samopoczucie w miejscu pracy jest nie mniej ważne niż kondycja fizyczna. Warto o nie odpowiednio zadbać. Jak? Można to zrobić na wiele sposobów. Te najprostsze to na przykład wyrobienie sobie nawyku utrzymywania na biurku względnego porządku. Można też powiesić na ścianach dzieła sztuki, ulubione obrazy lub zdjęcia najbliższych. Każdy drobiazg, który Was będzie inspirował lub poprawiał Wam humor, jest odpowiedni. Jeśli to możliwe – nie siedźmy w jednym pomieszczeniu z osobami, które nas przygnębiają, czarno widzą lub są po prostu niemiłe. Spędzacie w miejscu pracy ogromną ilość życia, więc gdzie jeśli nie tutaj okazać trochę zdrowego egoizmu?  Zdrowy duch w pracy to także, a nawet przede wszystkim, zdrowe ciało.

Zdrowy i spokojny posiłek.

Jedzenie w pracy to drażliwy temat. Niestety, zazwyczaj w galopie i nadmiarze codziennych zawodowych obowiązków jemy byle co i byle jak. Najczęściej bez ścisłych godzin, „wtedy kiedy skończymy”, albo i w ogóle zapominamy o posiłku. Dopiero potężne ssanie w żołądku przypomina nam, że w od śniadania tak naprawdę niczego nie jadłyśmy. Z kolei po przyjściu do domu zasypujemy nasz żołądek i uśpiony metabolizm, dwudaniowym obiadem z deserem.  Szybko pojawia się zgaga i dyskomfort na resztę dnia. Na dłuższą metę taki tryb życia może skutkować otyłością oraz, w skrajnych przypadkach, nawet wrzodami żołądka. Dlatego tak istotne jest wyrobienie sobie zdrowego nawyku przerwy na drugie śniadanie w pracy. Odpowiedni czas na pewno się znajdzie. Pierwsze śniadanie najlepiej zjeść jeszcze przed wyjściem z domu. Natomiast drugie śniadanie w pracy to absolutna konieczność. Nie musi to być oczywiście kanapka z salcesonem lub chałwa. Wystarczy sałatka warzywna, owoce, warzywa i garść orzechów. Jedzmy do  pierwszego uczucia sytości i, co bardzo ważne, podczas pracy regularnie się nawadniajmy. Jestem przekonana, że po niedługim czasie dzięki drugim śniadaniom zobaczycie poprawę swej wydajności i samopoczucia w pracy.

Ból pleców od siedzenia, dlaczego przerwy są takie ważne?

Brzmi niedorzecznie? Wcale nie. Nie ma takich ludzi, którzy pracowaliby bite 8 godzin co do minuty. To wręcz nawet niemożliwe dla naszego mózgu. Mózg musi co jakiś czas nieco się oderwać i skoncentrować na czym innym (lub po prostu na chwilę się zdekoncentrować). Taka już jego natura. Prawo daje nam 5 minut odpoczynku po każdej godzinie pracy. Wykorzystajmy je.  Zróbmy sobie krzepiącą kawę (ale z umiarem), chwilę porozmawiajmy, podumajmy w obłokach, przespacerujmy się po korytarzu, posłuchajmy muzyki.

Starajmy się także dbać o oczy. Kupmy okulary antyrefleksyjne. Nie stawiajmy monitora tuż pod ścianą (oczy wówczas mocno się męczą próbując się dostroić zarówno do ściany jak i monitora). Dopasujmy jasność i kontrast. Pamiętajmy o częstym mruganiu (jego brak najczęściej skutkuje zaczerwienieniem i efektem „piasku pod powiekami”), nawilżaniu (krople) i drobnych ćwiczeniach gałek ocznych. W miarę możliwości róbmy sobie chłodne okłady. Wzrok to najpotężniejszy ze zmysłów, a musi nam służyć przez całe życie.

A jeśli w Waszych firmach istnieją z góry ustalone przerwy odpowiedniej długości – o ile to możliwe idźcie podczas nich na spacer (oj, a miało być bez wysiłku fizycznego!). Wyjście z zamkniętego pomieszczenia na świeże powietrze, chwilowa zmiana środowiska, docierające z otoczenia nowe bodźce – to wszystko sprawi, że Wasz mózg się zresetuje, a po przerwie z nową ochotą i świeżością powróci do pracy.

Ból pleców od siedzenia może być oznaką problemów, konieczne są regularne badania i szybka reakcja na dolegliwości.

Praca siedząca może nas doprowadzić do schorzeń, zwyrodnień czy dolegliwości, z których istnienia możemy sobie na początku nawet nie zdawać sprawy. Takie przypadki jak choćby cukrzyca, zwyrodnienia kręgosłupa czy zespół cieśni nadgarstka, mogą w początkowych fazach nie dawać prawie żadnych objawów. A jeśli już, to zazwyczaj nie odróżniamy ich od zwykłych objawów zmęczenia (a po 40 roku życia od innych, mniejszych lub większych pobolewań). Dlatego też regularnie powinniśmy robić sobie badania. Jak często? Najrzadziej raz na rok. Istnieje wiele pakietów badań, dostosowanych do konkretnych stanowisk pracy, być może w Waszym zakładzie pracy istnieje nawet specjalny program profilaktyki. Jeśli nie – zainteresujmy się nimi we własnym zakresie. Podstawowe badania tego typu nie są drogie. A jeżeli wyniki coś wykażą, nie bagatelizujmy ich ani nie odkładajmy przeciwdziałania, leczenia lub rehabilitacji na bliżej nieokreślone „później”.